Znalazlem to czego szuklem od dawna, moja nowa rzeczywistosc. Moj nowy swiat nazywa sie WOW i jest w 100% virtualny. To prawda ze jest to swiat dostepny za mala miesieczna oplata ale warty jest kazdego centa. Od kiedy do niego wstapilem zniknely wszelkie depresje, watpliwosci, zludzenia. Co ciekawsze w tym nowym virtualnym swiece fantazji jestem kobieta. Na poczatku czulem pewien dyskomfort, jak kazdy facet obawialem sie ze ktos mnie odkryje i mylnie oceni moja orientacje sexualna i zacznie obsypywac epitetami. Postanowilem jednak zostac przy moim drobnym klamstwie i jak akotr w greckim teatrze zagrac role kobiety. Nigdy bym nie pomyslal ze ja dorosly, zonaty czlowiek, manager HR globalnej korporacji w targnie do swiata ktory nie istnieje i zagubi sie w nim na dobre. W tej nowej rzeczywistosci znalazlem mnostwo nowych znajomych, rodakow z kraju oraz obywateli mojej nowej ojczyzny. Z nimi wzdlurz i wszerz zwiedzilem swiat WOW, pracowalem, walczylem, umieralem i rodzilem sie na nowo. Z nimi co weekend ogladalem jak wstaje swit i nie raz przegadalem na czacie niezliczone godziny. Jedno co ukrylem to fakt ze nie jestem kobieta. Czasami mnie to smieszy, czasami przeraza. Nie mam juz zadnych watpliwosci ze w cyber przestrzeni nie ma zadnych limitow. Niepokoji mnie tylko fakt ze gdy bym mial kiedys wybrac miedzy wymiarem realnym a virtualnym to zdecydowanie wybral bym ten drugi i takich ludzi jak ja sa tysiace, wiem bo spotykam ich co wieczor w swiecie ktory nie istnieje.